Psychoza
Ten wykres opowiada niezwykłą historię. Jedyną historię, jaką mamy do opowiedzenia. Jeden okrąg to jedna wędrówka Słońca. Każdy bohater jest Słońcem. Chrystus jest Słońcem. Dwunastu apostołów – dwanaście miesięcy. Cztery pory roku – czterej Jeźdźcy Apokalipsy.
27 kwietnia
Teatr Żeromskiego w Kielcach
8 maja 2019
Nowy Teatr w Warszawie
Psychoza to termin wywodzący się z greckich słów psyche – dusza i osis – szaleństwo. We współczesnej psychiatrii opisuje on stan umysłu, w którym postrzeganie rzeczywistości zostaje zaburzone, a granica między tym, co realne, a tym, co wyobrażone, ulega zatarciu; myślenie dezintegruje się, a świat zaczyna być chaotyczny i zagrażający.
Spektakl posługuje się jednak tym pojęciem szerzej niż medycyna: nie jako nazwą choroby, lecz jako szczególną ludzką dyspozycją ujawniającą się w sytuacji kryzysu – intensywną potrzebą wyjaśniania rzeczywistości i wytwarzania sensów w momencie, gdy dotychczasowe porządki przestają działać. W tym ujęciu psychoza to doświadczenie poznawcze, w którym umysł, próbując poradzić sobie z narastającym lękiem, wytwarza paranoidalne narracje. Twórcy nie traktują psychotycznych opowieści lekceważąco ani ironicznie; stają się one dla nich materiałem do uważnego przyglądania się temu, jak powstają znaczenia i dlaczego tak trudno jest z nich zrezygnować, nawet wtedy, gdy nie przynoszą ukojenia.
Ta perspektywa znajduje bezpośrednie przełożenie na sytuację sceniczną. Na scenie pojawia się pięć postaci zawieszonych w nieokreślonej przestrzeni – pomiędzy terapią, próbą teatralną a zbiorowym rytuałem. Nie są znane ich biografie ani łączące je relacje. Mówienie nie służy im do komunikacji ani wymiany informacji; staje się przymusem – koniecznością wypowiedzenia myśli, które domagają się ujścia. Dialogi nie prowadzą do porozumienia: postacie mówią obok siebie, przeskakując z tematu na temat, podążając za luźnymi skojarzeniami, wewnętrznymi impulsami i powracającymi lękami. Postacie same określają ten stan mianem krążenia.
Przedstawienie otwiera monolog poświęcony pracy mózgu, a później na scenie pojawiają się różne systemy interpretowania świata: dawne i współczesne, naukowe i symboliczne, racjonalne i spekulatywne. Nie funkcjonują one jako konkurencyjne teorie, lecz jako równorzędne narzędzia chwilowego oparcia. Spektakl przywołuje między innymi starożytne teorie humorów, antropologiczne opowieści o rozmowach z duchami wulkanów, filozofię Nietzschego, jungowską wizję pleromy oraz język współczesnej psychoterapii. Szczególne miejsce zajmuje narracja astrologiczna, w której kalendarz, znaki zodiaku, mitologia i chrześcijańska symbolika splatają się w jeden, wewnętrznie spójny system sensów. Baranek Boży spotyka się tu ze znakiem Barana, a Saturn nabiera mrocznych, ambiwalentnych znaczeń. Te porządki nie są przedstawiane jako irracjonalne fantazje, lecz jako pełnoprawne próby nadania struktury światu, który przestał być stabilny.
Sceny przechodzą płynnie jedna w drugą, tworząc ciąg obrazów i monologów. Nie układają się w spójną opowieść, lecz w mozaikę znaczeń. Wypowiedzi bohaterów bywają nadmiarowe, osobliwe, czasem ze sobą sprzeczne, jednak spektakl pozwala im wybrzmieć w całej ich kruchości. Psychoza nie porywa się na uporządkowania chaosu ani jego ujarzmienia; przeciwnie – próbuje stworzyć przestrzeń, w której ten chaos może zostać pomyślany.
Spektakl konsekwentnie unika prostych opozycji: zdrowe–chore, racjonalne–szalone, normalne–patologiczne. Zamiast tego stawia pytanie o granice racjonalności i normy – o to, gdzie kończy się społecznie akceptowalne myślenie, a zaczyna to, co uznawane jest za nieprawidłowe. Psychoza sugeruje, że granice te są ruchome i zależne od kontekstu, a mechanizmy przypisywane zaburzeniu bywają intensyfikacją powszechnych strategii radzenia sobie z rzeczywistością.
W finale spektakl proponuje inne spojrzenie na tak zwany psychotyczny język – nie jako wyłącznie indywidualną patologię, lecz jako symptom zbiorowych napięć, lęków i nieuświadomionych pragnień. Jak pada w ostatnim monologu, każda opowieść filozoficzna powinna zawierać pocieszenie. Psychoza szuka go nie w odpowiedziach ani diagnozach, lecz w samym empatycznym akcie słuchania.

Wszystko zaczyna się wiosną. W marcu Słońce swoimi promieniami zabija Baranka, aby jego krew zapładniała ziemię, aby rodziła. Zwycięskie Słońce rozpoczyna swój podbój. Wspina się na Świętą Górę. Króluje w znaku Lwa, w najcieplejszym miesiącu – lipcu.

Saturn to największy antagonista światła. Zawsze znajduje się w opozycji do Słońca i do Księżyca. Dlatego Słońce skazało go na piekło. Saturn. Satan. Szatan. Saturn ma ten przywilej, że zabija Słońce ostatniego dnia cyklu – 21 grudnia. Rządzi ostatnią kwadrą. Żadnego ognia w mojej kwadrze.


Słońce, jak co roku, powraca do nas o szóstej rano 21 marca, kiedy wszystkie zwierzęta oddają mu hołd. Nie wierzycie? Wstańcie tego dnia o piątej i idźcie do lasu.

Tomasz Węgorzewski
Magda Kupryjanowicz (w procesie pracy wykorzystywano improwizacje aktorskie)
Dorota Nawrot
Szymon Kluz
Teoniki Rożynek
Dagna Dywicka
Joanna Kasperek
Anna Kłos
Bartłomiej Cabaj
Andrzej Plata
Natalia Kabanow z archiwum Teatru Żeromskiego w Kielcach