Wampir. Trauerspiel
Usiedli pod ścianą, jeden przy drugim. Nie tworzyli już łańcucha. Kryształowa kula błyskała zielonkawym światłem; szept narastał, potem gasł. Coraz ciszej powtarzali te same sylaby. Powietrze gęstniało. Pokój przypominał ciemnobłękitną otchłań; świetliste drgania osypywały się po ścianach – zalewały wszystko drgającym tumanem.
Teatr Polski w Bydgoszczy
Wampir. Trauerspiel sięga po powieść Władysława Stanisława Reymonta z 1911 roku – tekst osobliwy, pęknięty i uznawany za nieudany. Pisany z wysiłkiem i w stanie wyczerpania, od początku nosi ślady rozpadu, który staje się jednym z jego głównych tematów.
Akcja rozgrywa się w Londynie końca XIX wieku – mieście mgły, deszczu i duchowego niepokoju. Bohaterem jest Zenon, polski emigrant i poeta, który ścigany przez duchy przeszłości – przede wszystkim przez Adę, żonę przyjaciela, która zaszła z nim w ciążę – ucieka w relację z Daisy, femme fatale, stopniowo przejmującą nad nim władzę psychiczną. Zafascynowany „zjawą”, trafia w krąg spirytystów, okultystów i samozwańczych mistrzów duchowych. Powieść, często określana mianem masońskiej, opisuje proces wtajemniczenia adepta w arkana wiedzy tajemnej: seanse, obrzędy i inicjacje, które miały prowadzić do poznania, a w rzeczywistości systematycznie destabilizują tożsamość bohatera, wciągając go w migotliwą strefę pomiędzy życiem a śmiercią.
Ten świat nie jest jednak wyłącznie literacką fantazją. Wampir jest tekstem głęboko autobiograficznym. Reymont w młodości intensywnie interesował się spirytyzmem i zjawiskami paranormalnymi, brał udział w seansach, a nawet występował jako medium. Podczas podróży do Niemiec, Paryża i Londynu zetknął się z międzynarodowymi środowiskami okultystycznymi, w tym z kręgiem Heleny Bławatskiej i założonego przez Towarzystwa Teozoficznego – jednej z najważniejszych form nowoczesnego, synkretycznego mistycyzmu przełomu wieków. Teozofia, obiecująca dostęp do ukrytej wiedzy i duchowej ewolucji, była dla Reymonta ważnym doświadczeniem formacyjnym, ale także źródłem kryzysu. Wampir zapisuje moment, w którym fascynacja ezoteryką przestaje być obietnicą sensu, a zaczyna działać jak siła rozpadu.
Równolegle powieść nosi ślady innego, równie istotnego pęknięcia biograficznego. Zanim Reymont został pisarzem, uciekł z domu i przez kilka lat występował jako aktor w wędrownych trupach teatralnych na prowincji. Aktorem był raczej przeciętnym; jego kariera sceniczna nie przyniosła sukcesu i szybko się załamała. Ten epizod – życie w objazdowych zespołach, ciągłe próby, balansowanie między ambicją a porażką – odcisnął trwałe piętno na jego losie i popchnął go ku innym formom poszukiwania sensu: pracy fizycznej, pisaniu i praktykom spirytystycznym.
Biograficzny kontekst Reymonta powraca w formie spektaklu: aktorzy momentami nie grają postaci, lecz występują jako oni sami: czytają tekst z kartek, komentują zadanie, ujawniają niepewność. Ten zawieszony status – między rolą a prywatnością – buduje figurę prowincjonalnej trupy mierzącej się z Wampirem.
Spektakl zbudowany jest z luźnych sekwencji działań i obrazów, które nie układają się w zwartą narrację, lecz odwołują się do tematu duchowości i lęku przed ezoteryką. Spektakl otwiera scena dopisana Reymontowi – wywiad z figurą ojca–mędrca – autorytetem, który zamiast udzielać odpowiedzi, umiera na scenie. W kolejnej aktor podczas ćwiczeń grupowych zostaje poddany zabiegowi otwierania trzeciego oka – wykonywanemu mechanicznie, wielką igłą, bez obietnicy objawienia. Od tej chwili pojawiają się sceny z powieści: rodzajowe i całkiem fantastyczne jak zbiorowy seans spirytystyczny, halucynacje, rozszczepienia ciała, rozmowy o duszy, czy ćwiczenia duchowe. Całość domyka prowadzony przez Bławatską grand finale o wyraźnie teatralnym charakterze – gest przesadzony, monumentalny i umowny, który nie rozwiązuje akcji, lecz ją autotematycznie zawiesza. Aktorzy poruszają się między graniem a nie–graniem, między ironią a powagą, między potrzebą sensu a świadomością jego nieosiągalności.
Twórcy świadomie sięgnęli po Wampira jako po tekst kampowy – przesiąknięty młodopolską przesadą, ozdobnikami, okultystycznymi podnietami i estetyką, która dziś bliska jest kinu klasy B. Zamiast ten kicz neutralizować, wydobywają go i traktują jako strategię. Gra konwencją i teatralnym efektem wynika z przekonania, że nie istnieje dziś niewinny, wiarygodny język duchowości. Mistyka została skompromitowana, zawłaszczona i zinstytucjonalizowana – przede wszystkim przez katolicyzm – a wszystko, co próbuje mówić o doświadczeniu duchowym poza tym porządkiem, skazane jest na podejrzenie śmieszności, fałszu lub taniej iluzji.
Podtytuł Trauerspiel odsyła do pojęcia dramatu żałobnego w rozumieniu Waltera Benjamina – formy, która nie prowadzi do oczyszczenia ani rozwiązania, lecz rozgrywa się w przestrzeni klęski, rozpadu i niemożliwości. Wampir. Trauerspiel jest teatrem żałoby po świecie, w którym duchowość była jeszcze obietnicą poznania, a nie estetycznym kiczem czy podejrzaną praktyką. To przedstawienie o porażce – osobistej, artystycznej i metafizycznej – ale także o uporczywej potrzebie podejmowania kolejnych prób, nawet jeśli ich sens pozostaje niepewny.

Zjawa, jakby kwiatem z rozchwianych płomieni, uniosła się w górę. Krążyła parę stóp nad ziemią, stając się chwilami wyraźną w ludzkim kształcie. Niebieskawa, mieniąca się płomieniami suknia sunęła nad podłogą. Zbliżała twarz okropną, ślepą, bez rysów, jakby kulę obrąbaną, podziurawioną czarnymi otworami. Śliskie, wilgotne ręce dotykały ich twarzy. Cofali się pod ścianę, przyparci do niej, zawieszeni na krawędzi niepojętych głębin.



Pochyliła się nad śpiącym. A on naraz rozpadł się na dwie osoby. Leżał i stał jednocześnie.

Tomasz Węgorzewski
Magda Kupryjanowicz (w procesie pracy wykorzystywano improwizacje aktorskie)
Dorota Nawrot
Katarzyna Borkowska
Teoniki Rożynek
Daniel Chryc
Marian Jaskulski
Anna Kłos
Damian Kwiatkowski
Emilia Piech
Michalina Rodak
Michał Surówka
Małgorzata Trofimiuk
Małgorzata Witkowska
Marcin Zawodziński
Joanna Żurawska
Natalia Kabanow z archiwum Teatru Polskiego w Bydgoszczy